Menu

Mój kierat

Codzienne życie faceta, męża i ojca dwójki urwisów.

Pralka zjadła mi bluzkę - wizyta w urzędzie po dowód.

nagrywacz


10 lat minęło, jak jeden dzień. Przyszedł czas na wymianę dowodu osobistego. Teraz wniosek to tylko kilka rubryk, bez meldunku, koloru oczu, rozmiaru buta i wielkości palca :-) To bardzo dobrze. Po wielu latach coś się zmienia, dzisiaj nawet panie przyjmujące wnioski, są  bardzo miłe i uprzejme. Komputery jednak, dalej nie bardzo chcą współpracować  z paniami. Często jak chcę coś załatwić w urzędzie lub banku to właśnie jest awaria komputerów. Niestety, musi pan chwilkę poczekać jest awaria systemu - usłyszałem.

Usiadłem na krześle i czekam...............

W międzyczasie dochodzą do mnie dźwięki dyskutujących pań:

- Dalej, błąd 500.

- No ja też błąd 500  !

- Wszystko miałam wpisane i wywaliło.

To poczekajmy.

W tym miejscu  zaczyna się świetna konwersacja:

- Wiesz wczoraj mi pralka zjadła rękaw ! 

- Co ci zjadła ?

- No rękaw !

- Jak to rękaw ?

- Normalnie włożyłam bluzkę a jak wyciągałam, to była cała poszarpana bez rękawa.

- To może masz jakiś zadzior na bębnie ?

- Raczej nie bo sprawdzałam.

- E..........  to pewnie dlatego, że źle ją karmisz.

 

Powaga i dostojność urzędu nie pozwalała mi położyć się na ziemi ze śmiechu. Po krótkiej chwili odebrałem kwitek z datą odbioru dokumentu. Ta wizyta bardzo poprawiła mi humor na resztę dnia.

© Mój kierat
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci