Menu

Mój kierat

Codzienne życie faceta, męża i ojca dwójki urwisów.

Czy Balaton może być morzem ?

nagrywacz

W tym roku urlop spędziłem nad Balatonem zwanym  Węgierskim morzem.

 Balaton nie jest morzem. Balaton to duże jezioro. 

Bałtyk  to zimna i słona woda z pięknymi zachodami słońca i srebrzystymi falami.

Balaton to  ciepła błotnista woda,  wysokie trawy, pływające kaczki i łabędzie.

Kto nie musi koniecznie oglądać zachodów słońca, słuchać szumu fal, budować zamków z piasku,  bardziej lubi ciepłą wodę i przewidywalną pogodę to serdecznie polecam Balaton.

Jezioro to odwiedziłem  z całą moja rodziną, już po raz drugi. W tym roku na nocleg wybraliśmy kamping Europa w okolicy miejscowości Balatonfured (o kampingu napiszę w następnym wpisie). W pierwszy dzień zrobiliśmy zakupy w pobliskim Tesco. Ceny  w markecie bardzo podobne do Polskich, tylko ten przelicznik trzeba się przyzwyczaić bo na Węgrzech   płaciw setkach. Piwo lokalne w markecie to ok 200 forintów = 2,7 zł, piwo markowe typu Becks, Pilsner Urquell 250 forintów = 3.4 zł  :-). Mięso i wędliny kosztują troszkę drożej jednak są bardzo smaczne, ale o gustach się nie dyskutuje. Wędliny mają mało bardzo mało tłuszczu, może wody bo nic nie kapie na ogniu  co  utrudnia grillowanie :-/ .  Trzeba, uważać na oznaczenia na opakowaniu, dwie papryczki  to naprawdę  ostre danie. Bardzo duży jest wybór salami i win.  Koneserem wina jednak nie jestem, dlatego trudno mi ocenić czy były wart  swojej ceny. Wino można kupić   w cenie piwa od 250 forintów = 3.5 zł do kilku stówek przeliczając na PLN. Tradycyjnie na urlopie w pierwszym dniu zepsuł mi się samochód (wywaliło przez czujnik  wody, wodę z chłodnicy). Sytuacja jednak szybko została opanowana..  Pogoda wymarzona cały urlop świeciło  słońce a temperaturą często była powyżej 30 stopni. Dużym wybawieniem z upałów były baseny na terenie kampingu. Sama woda w Balatonie była dla mnie za ciepła bo   przynosiła ukojenie co najwyżej  na kilka minut. Woda w jeziorze  nie jest krystalicznie czysta, lecz zamulona. Dużym plusem  szczególnie dla dzieciaków jest to że można bardzo daleko wejść w jezioro. Balaton jest bardzo płytki. W okolicy warto wybrać się na półwysep Tihany znajduję się tam opactwo Benedyktyńskie, rozciąga się stamtąd przepiękny widok na Balaton. Są tam również  stragany z pamiątkami. Kolejną miejscowością wartą odwiedzenia jest miejscowość Badacsony. Kiedy jechał do tej miejscowości, mijałem całe pola porośnięte winoroślami. Badacsony to miejscowość u podnóża góry wulkanicznej to i ziemia idealna do uprawy winorośli. Na górę wulkana (tak nazwały ją moje dzieci) można wyjść samemu. Można także wyjechać za opłatą  specjalnym Jeepem lub  zostać w miasteczku i napić się  wina domowej roboty. Trzeba pamiętać aby nawet w małych miasteczkach  opłacić parking w parkomacie,  byłem świadkiem jak strażnicy chodzili z kamerami i nagrywali auta bez kuponu z parkomatu.Nad Balaton warto zabrać rower, bo ścieżki rowerowe na Węgrzech to prawdziwe autostrady.  W ostatnią noc rozpętała się burza. Przed burzą na jeziorze zaczęły pojawiać się fale :-)  Całą noc woda na namiot  lała się jak z wiadra, wiatr  szarpał tropikiem  jak szmatą - to  była bardzo ekstremalna noc. Urlop uważam za udany i polecam wszystkim, którzy jeszcze nie odwiedzili tego miejsca.

 

© Mój kierat
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci